poniedziałek, sierpnia 21, 2006

Mydło powraca, wampirza noc się skraca.

Niebo popękało w wielu miejscach a przez obnażone nacięcia we wszystkie strony strugami poczęły tryskać mydliny. Zetknięciu mydlin z glebą towarzyszył przeraźliwy syk i unoszący się ku górze pachnący i śmierdzący na przemian dym.
Naukowcy spierają się co do tego, czy monstrualne mydło chaosu przedostało się z ciemności przez nacięcia w niebie, by potem wyłonić się ze śmierdliwego dymu, czy też mydliny wyżłobiły dziurę w ziemi z której nadciągnęło ono na powierzchnie.
Szacuje się, że 90% naukowców całej populacji ginie w polowaniach na ludzi każdego roku. Zostało ich niewielu.

Wampiry przeklinają dzień w którym monstrualne mydło chaosu ujrzało światło dzienne. Stało się to po wielu latach jego odłogu w wielce tajemniczym mroku, gdzie nabrało potwornych sił i stało się jeszcze potężniejsze. Krwiopije wiedziały, że dojdzie do tego prędzej czy później, ale nie spodziewały się, że stan zamętu zostanie wprowadzony tak nagle. Może mydłu dobrze było w wielce tajemniczym mroku, ale nie mogło ono spełniać tam swej ulubionej funkcji, nie mogło siać zamętu, grozy i rozczarowania a co najważniejsze, emanować swą prastarą i imponującą demonicznością.
W dniu owym, dniu szalonego obłędu i mentalnie powykręcanych z radości siekaczy, najstarszy wilkołak demonicznego rodu zarządził wielką biesiadę w starej opuszczonej i krwawej remizie. Uwieńczeniem pięknie obfitego, flaczastego festynu było namaszczenie kłów i szponów wszystkich jednomyślnie głodnych mordu wilkołaków nieskończonym fizycznie i duchowo demonicznym mydłem chaosu. Chwila ta była dla wszystkich niezwykle ważna, gdyż mydło okazało swe prawdziwe oblicze dzieląc się swą demoniczną mocą i zaufaniem w wielki potencjał wyjących o pełni.
Tego samego dnia wampirzą wieś i wszystkie jej okoliczne bory ogarnęła wielka żałoba.

Szala dynamicznie przekipnęła się na stronę demonicznego rodu z mydłem chaosu na czele.